Siedziałam w parku na ławce i słuchałam moją ulubioną listę piosenek pezeta. Zobaczyłam w oddali plac zabaw. Więc wstałam z ławki i podążyłam tam dla zabicia czasu. Przecież rodzice wyjechali do Włoch,chłopak zdradził , ale ja już się domyślałam tego że wybierze inną czyli plastika. Bo poco mu dziewczyna z aparatem na zębach, długimi brązowymi falami i ciemnymi oczami , nielubiącą sukienek i miniówek . Poco no?! skoro można wybrać lafiryndę z toną tapety na twarzy , długimi doczepianymi włosami, sylikonowymi cyckami. Ubraną jak di... z pod latarni . Rozmyślałam tak aż do końca mojej wędrówki . Siadłam na starą skrzypiącą huśtawkę i zaczęłam się bujać i płakać. Pusto jest na tym placu zabaw... No tak jest dopiero 7:31 a o 5 wstałam i dowiedziałam się o zdradzie...Poprawiłam mojego granatowego full capa żeby mi nie spadła z głowy, wyłączyłam MP3 i wstałam z huśtawki i akurat zaczęło kropić. Więc pobiegłam na przystanek autobusowy, ale jak na złość nie wzięłam portfela czy drobnych siadłam na przystanku lekko mokra i smutna ... Po chwili postanowiłam sobie że będę twarda! więc nie poddam się tak łatwo . Wstałam i pomaszerowałam z uniesioną głową do domu. Po 10 może mniej minutach doszłam do domu . Weszłam do domu i otworzyłam kluczem drzwi i zdjęłam moje przemoczone trampki , przeszłam przez hol i skierowałam się kuchni.Gdy weszłam już do kuchni podeszłam do blatu i nad nim była powieszona moja gitara, zdjęłam ją i odwróciłam się do szafki nad zlewem . Podeszłam do niej i ją otworzyłam a w niej był słoik z moimi oszczędnościami. Wzięłam ten słoik i szybkim krokiem skierowałam się do mojego pokoju . Weszłam do niego i położyłam gitarę i słoik na ziemi . Podeszłam do łóżka i spod niego wyciągnęłam dwie duże walizki i futerał na gitarę. Do futerału spakowałam gitarę a do walizek , laptopa, ładowarkę do niego , iphona , MP3 , kosmetyczkę , portfel , czasopisma (12), zeszyty, piórnik , ciuchy , czapki , buty , biżuterię i resztę przydatnych rzeczy. Gdy wszystko już spakowałam położyłam walizki i futerał koło drzwi do wyjścia i szybko wyciągnęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam po taksówkę . Po chwili taksówka przyjechała a ja wyszłam z domu z walizkami i z gitarą . Taksówkarz wyszedł i pomógł mi wsadzić do bagażnika walizki a gitarę w futerale trzymałam .
-Gdzie panienkę zawieść? - spytał uprzejmie pan w wieku może 40-50 .
-Na Lotnisko.
-Już się robi.
I odjechaliśmy a ja wspominałam piękne chwile z Tonym moim byłym....Nawet się nie spostrzegłam a już dojechaliśmy.
-Dziękuje ile płacę?
-Tylko 15 złotych bo przejechanie 3 km to mało.
Uśmiechnęłam się do miłego pana i zapłaciłam mu. Wysiadłam i on ze mną i pomógł mi wyciągnąć z bagażnika moje walizki podziękowałam 2 raz i udałam się na lotnisko. Chwile myślałam nad tym gdzie pojadę i wybrałam Londyn . Podeszłam do kobiety za biurkiem .
-Dzień dobry chciała bym kupić bilet do Wielkiej Brytanii dokładnie do miasta Londyn.
Chwile jeszcze ustalałam z tą kobietą na jakągodzinę i kupiłam bilet . Siadłam na krześle i westchnęłam .... A co jak Tony będzie chciał mnie znaleźć?-pomyślałam ale szybko wywaliłam te myśl z głowy i ułożyłam koło nóg walizki a gitarę wyjęłam z futerału i zaczęłam coś przygrywać . Po chwili ktoś mi przerwał siadając koło mnie
przestałam grać i schowałam gitarę do futerału . Spojrzałam kątem oka na tego kogoś a to był jakiś pan który nerwowo spoglądał na zegarek.
-Przepraszam śpieszy pan się gdzieś? - spytałam a ten na mnie spojrzał i westchnął
-Tak moja żona tydzień temu poleciała do Francji do mamy i właśnie powinna już przylecieć...
Po chwili zerwał się na równe nogi i przytulił do podbiegającej kobiety w wieku 30-40 . Spojrzałam w drugą stronę bo po chwili przypomniał mi się Tony gdy ja wyjechałam na tydzień tylko że do cioci ... Jedna łza spłynęła mi po policzku ale szybko ją starłam. Po chwili przypomniałam sobie że mam w walizce jakieś czasopisma . Otworzyłam jedną z walizek i wyjęłam nową której nie czytałam i zamknęłam walizkę. Spojrzałam na okładkę i zobaczyłam te Łan Dajrekszyn ... Skrzywiłam się ale otworzyłam te czasopismo. Kartka po kartce przeglądałam czasopismo i co chwila o którymś z tego Łan coś tam.... Gdy obejrzałam czasopismo to wyciągnęłam telefon i spojrzałam na zegarek . Lot mam na 13 a jest 11:32 więc mam jeszcze sporo czasu. Westchnęłam głośno i wyjęłam słuchawki z kieszeni bluzy i założyłam je i puściłam moją ulubioną piosenkę Pezeta . po chwili już nuciłam ją pod nosem. Tak zleciał czas i zobaczyłam że jest godzina 12:15 pewnie już można iść na odprawę . Odprawa przeszła bez problemowo , walizki dałam. A futerał przewiesiłam przez ramię i tak zajęłam 2 fotele w samolocie . Ja sobie usiadłam przy oknie i słuchałam muzyki . Po jakimś czasie usnęłam.
_____________________________________________________________________
To dopiero pierwszy rozdział a ja nie mam pomysłu na 2 ;x ... Ale mam nadzieję że szybko powróci wena.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz